Niewiele jest klubów w Polsce, które mogą poszczycić się tak długą i bogatą tradycją jak Miejski Klub Sportowy „Polonia” Przemyśl. „Polonia” to z pewnością jedna z najstarszych polskich organizacji sportowych. Przez 90 lat klub przeżywał różne koleje losu, odnosił sukcesy, nieobce mu były też porażki.

Na czas działań wojennych (1914-1916 i 1939-1944) zmuszony był zawiesić oficjalną działalność.
MKS „Polonia” wychował wielu zawodników, którzy reprezentowali Polskę na imprezach najwyższej rangi: piłkarza Mariana Ostafinskiego (złoty medal na Igrzyskach Olimpijskich w Monachium), koszykarza Wiesława Langiewicza, bokserów: Edwarda Wurma, Bogdana Wegrzyniaka i Teofila Kowalskiego, lekkoatletę: Stanisława Misłuka oraz sztangistów: Stanisława KarpfaikaJanusza Wojtasa i Jerzego Bąka.

Chlubę przyniosły klubowi i miastu występy koszykarzy, którzy już w pierwszym sezonie występów w ekstraklasie zostali wicemistrzami Polski, a w kolejnym sezonie zdobyli medal brązowy. W tym okresie barw „Polonii” bronili m.in. Dariusz Szczubiał i Wojciech Królik (reprezentanci Polski w latach 80-tych), Krzysztof Mila (reprezentant kraju na Mistrzostwach Europy w Barcelonie w 1997 r.), Artur Olszanecki (który miał wielki udział w awansie do ekstraklasy, a pięć lat później w utrzymaniu zespołu w pierwszej lidze) oraz Daryl Thomas i Nathan Buntin, pierwsi koszykarze „Polonii” rodem z USA, którzy w największym stopniu przyczynili się do zdobycia dwóch medali.

W roku jubileuszu 90-lecia klub prowadzi działalność w trzech sekcjach: koszykarskiej, piłkarskiej i szachowej. Prezesem klubu jest Jerzy Miśkiewicz, a dyrektorem – Leszek Truchan. W skład Zarządu wchodzą również Barbara WiśniowskaZenon BurzyńskiRyszard KarpinalLeszek KrzywonJózef LewickiStanisław Polanski i Mariusz Zamirski.

Wydawcą niniejszego opracowania jest Fundacja Rozwoju Koszykówki w MKS „Polonia” Przemyśl. W związku z tym zaprezentowano w nim jedynie ogólny zarys historii klubu, a znacznie więcej miejsca poświęcono koszykarzom przemyskiej „Polonii”.

Rozwój sportu w Przemyślu, podobnie jak w innych polskich miastach, łączy się ściśle z wprowadzeniem lekcji wychowania fizycznego w ówczesnych gimnazjach, a także z działalnością Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, organizacji, która odgrywała poważną rolę nie tylko w upowszechnianiu sportu.
Początki „Polonii”.

Formalną datą powstania klubu, historycznie udokumentowaną, jest rok 1909. Wtedy to do Przemyśla dotarła pierwsza prawdziwa piłka futbolowa, którą przywieźli ze Lwowa działacze tamtejszego Towarzystwa Zabaw Ruchowych. Lwowiacy zapoznali chętnych z zasadami nieznanej wcześniej gry. Wkrótce powstała w Przemyślu pionierska drużyna piłkarska, którą założyli Z. Ritterschild i J. Theobald. Ci znani wówczas i zasłużeni sportowcy byli też głównymi inicjatorami powstania w mieście pierwszego klubu sportowego. Nowa organizacja powstała w jesieni 1909 r. i przyjęła nazwę „San” – Przemyśl znajdował się jeszcze w zaborze austriackim, nazwa „Polonia” nie mogła być więc akceptowana.
Pierwsze oficjalne spotkanie piłkarze „Sanu” rozegrali w 1910 r. Rywalem był zespół „Slavii”, złożony z Czechów i Słowaków odbywających służbę wojskową w garnizonie przemyskim. Drużyna „Sanu” przegrała „inauguracyjny” mecz 2-3. Warto dodać, że pierwsze spotkania rozgrywane były na podmiejskich błoniach. Już wtedy piłka nożna cieszyła się dużą popularnością, szczególnie wśród młodzieży, która coraz liczniej zaczęła wstępować w szeregi członków klubu, pomimo, że brakowało strojów, własnego boiska i szatni. W latach 1910 -1914 piłkarze „Sanu” rozegrali w sumie 26 spotkań, m.in. w 1914 r. wygrali z „Resovią” 2-1.

W niepodległej Polsce…
Latem 1914 r. działalność klubu zostaje zawieszona z powodu działań wojennych (trzy oblężenia twierdzy Przemyśl). W 1916 r., możliwe jest jednak reaktywowanie organizacji, która wskutek rozpadu Austro-Węgier odradza się na fali spontanicznego zrywu patriotycznego. W niepodległej Polsce, klub kontynuujący tradycje „Sanu” zmienia nazwę. Powstaje Przemyski Klub Sportowy „Polonia”. W 1922 r. „Polonia” doczekała się własnego boiska z prawdziwego zdarzenia (z trybuną), które 6 lat później zostało przebudowane i wzbogacone o bieżnię.
Od 1928 r., po połączeniu z WKS Legią Przemyśl, klub występuje pod nazwą: Wojskowo-Cywilne Stowarzyszenie Sportowe „Polonia” i odtąd może liczyć na mecenat wojska. W 1936 r. prezesem klubu został gen. Mieczysław Boruta-Spiechowicz.

Przemyska Barcelona groźna dla najlepszych.
W okresie międzywojennym najwięcej sławy przyniosły „Polonii” sukcesy piłkarzy, którzy rozgrywali towarzyskie mecze z renomowanymi zespołami z kraju i zagranicy. W 1924 r. w Przemyślu gościła reprezentacja Konstantynopola (olimpijska reprezentacja Turcji), z którą piłkarze „Polonii” zremisowali 3-3. Rok później przemyślanie sprawili wielką sensację, wygrywając z mistrzem Austrii – Hokoa-chem. Na tarczy wyjeżdżają też z grodu nad Sanem najlepsze „jedenastki” klubowe z Węgier: Kispesti (3-1) i Ujpesti (6-1). Jeszcze większy rozgłos przyniosły „Polonii” mecze z najlepszymi przed wojną polskimi zespołami: zwycięstwo nad lwowską Pogonią 2-1 i remis 4-4 w meczu z pięciokrotnym mistrzem Polski – Ruchem Wielkie Hajduki (Chorzów). Nic więc dziwnego, że piłkarską drużynę Polonii powszechnie nazywano „Przemyską Barceloną”.

Niestety, pierwszoligowe marzenia piłkarzy i działaczy „Polonii” nigdy się nie spełniły, choć w latach 1929, 1933,1934 i 1936 „Przemyska Barcelona”, jako mistrz okręgu lwowskiego, walczyła o awans do pierwszej ligi. Za każdym jednak razem bez powodzenia.


Boks, lekka atletyka i… narciarstwo.
Przed II wojną światową w klubie istniały również inne sekcje: lekka atletyka, kolarstwo, koszykówka, siatkówka, boks, hokej na lodzie, narciarstwo i tenis ziemny. Jeden z największych sukcesów klubu to wicemistrzostwo Polski w boksie, zdobyte przez wychowanka „Polonii”, Edwarda Wurma. Dzięki niemu i innym zawodnikom, zwłaszcza bokserom (Kazimierz Truniarz, Rudolf Koprowski), kolarzom (Kazimierz Zacharko), lekkoatletom (Stanisław Niemiec) i koszykarzom, „Polonia” w okresie międzywojennym należała do najlepszych klubów sportowych Małopolski.
Pierwszy okres działalności sportowej „Polonii” zamyka się tragicznym epilogiem. We wrześniu 1939 r. wybucha II wojna światowa. Życie sportowe całkowicie zamiera.
Pierwsze lata powojenne.
Po II wojnie światowej „Polonia” rozpoczyna działalność od zera. W pierwszych latach PRL-u klub nie mógł niestety liczyć na dotacje od komunistycznych władz. W czasach stalinowskich słowo „Polonia” nie było też zbyt popularnym rzeczownikiem. Klub nosił więc nazwy: „Związkowiec” (1949-51) i „Budowlani” (1951-54). Dzięki zaangażowaniu wielu osób, w 1949 r. w „Polonii” działało jednak aż 14 sekcji, zrzeszających ok. 1000 zawodników. W tym też roku piłkarze wywalczyli prawo gry w II lidze, którą opuścili na skutek reorganizacji rozgrywek w 1953 r. W II lidze państwowej „Polonia” słynęła z niesłychanej ambicji, przemyscy piłkarze nieraz wygrywali z teoretycznie mocniejszymi drużynami, np. z Hutnikiem czy Garbarnią Kraków. Do połowy lat pięćdziesiątych piłka nożna była sztandarową sekcją klubu.

Sukcesy przemyskiej koszykówki.
Od 1956 r. coraz większe sukcesy notowali jednak koszykarze, wśród których największą indywidualnością był Wiesław Langiewicz, w późniejszych latach wybierany przez czytelników „Sportu” najlepszym polskim koszykarzem. Zespół „Polonii” już w 1957 r. zajął III miejsce w rozgrywkach Pucharu Polski. W 1958 r. popularne Niedźwiadki wywalczyły historyczny awans do drugiej ligi. Wtedy przemyska hala była trudną do zdobycia twierdzą. W rozgrywkach II ligi zwyciężyła tu tylko Olimpia Poznań a goszczący w Przemyślu koszykarze mistrza Jugosławii, Crveny Zvezdy Belgrad, mieli równie duże kłopoty z odniesieniem zwycięstwa, co Aris Saloniki 35 lat później… Niestety, przygoda z drugą ligą trwała tylko rok. W kolejnych latach Przemyskie Niedźwiadki należały jednak do najlepszych drużyn w lidze międzywojewódzkiej i okręgowej.

Piłkarze ręczni, lekkoatleci, siatkówka, boks.
W latach 1947-1960 miłe niespodzianki sprawiali sympatykom „Polonii” piłkarze ręczni. Przemyska jedenastka trzykrotnie zdobywała mistrzostwo okręgu, w 1954 r. minimalnie natomiast przegrała walkę o awans do pierwszej ligi. W drugiej połowie lat pięćdziesiątych na parkietach Małopolski z powodzeniem walczyli też przemyscy siatkarze i siatkarki oraz tenisiści stołowi. Spośród lekkoatletów „Polonii” największą indywidualnością był Stanisław Misiuk, który później, w barwach Gwardii Warszawa, wielokrotnie reprezentował Polskę w biegu na 3 km z przeszkodami. Wielkie sukcesy odnosili przemyscy bokserzy. W 1953 r. wicemistrzostwo Europy zdobył wychowanek „Polonii”, Bogdan Węgrzyniak. Mistrzostwo Polski wywalczył też inny wychowanek najstarszego przemyskiego klubu, Teofil Kowalski. Startujący w barwach „Polonii” Jan Kopeć został natomiast mistrzem Polski juniorów. Należy podkreślić, że takie osiągnięcia były możliwe dzięki pracy tak dobrych szkoleniowców, jak Marian Słabicki i Kazimierz Truniarz.

Stadion na 50-lecie.
Na początku lat sześćdziesiątych władze miasta doceniły sukcesy „Polonii”. Najstarszy przemyski klub otrzymał stadion przy ulicy Sportowej. Przy jego budowie zaangażowało się wielu sympatyków „Polonii”, dzięki czemu już wkrótce na tym obiekcie można było oglądać nawet pierwszoligową Wisłę Kraków. W towarzyskim meczu zorganizowanym w ramach obchodów 50-lecia klubu, grająca w najsilniejszym składzie „Biała Gwiazda” wygrała z „Polonią” 4-2.
Po spadku z II ligi (1953 r.) piłkarze przez 13 lat, z mniejszym lub większym powodzeniem, walczyli w lidze okręgowej. W zespole „Polonii” rozpoczynał swoją karierę mistrz olimpijski z Monachium, Marian Ostafiński. W kolejnych latach piłkarze nie odnosili już większych sukcesów. Od 1966 r. do 1971 r. występowali tylko w klasie „A”, następnie (do 1976 r.) znów grali w klasie okręgowej. W 1974 r. pięciu najlepszych zawodników odeszło do przemyskiej „Polnej”, która wówczas awansowała do III ligi. Od 1976 r. do 1993 roku futboliści „Polonii” występowali jedynie w IV lub V lidze, a w latach 1983 i 1984 należeli do czołowych drużyn klasy regionalnej, jednak dwukrotnie przegrywali baraże o awans do III ligi.
Wielkie sukcesy sztangistów „Polonii”.

Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych największe sukcesy odnosili przemyscy sztangiści, którzy już w 1975 r. awansowali do drugiej ligi, notowali też wiele sukcesów indywidualnych. Od złotego medalu na mistrzostwach Polski juniorów (w 1976 r.) wielką karierę rozpoczął Stanisław Karpiuk. Rok później zawodnik ten zdobył srebrny medal w rwaniu na mistrzostwach Europy i czwarte miejsce na rozgrywanych w Sofii mistrzostwach świata juniorów.

W latach 1977-80 mistrzem Polski juniorów w wadze do 67,5 kg był Janusz Wojtas, który ustanowił w tym czasie 32 rekordy kraju. Ponadto mistrzami i rekordzistami Polski byli: Stanisław Karpiuk, Jerzy Bąk, Stanisław Kalisztan i Józef Jonek. Reprezentanci „Polonii” zajmowali też czołowe lokaty na mistrzostwach świata i Europy juniorów, m.in. srebrny medal zdobył J. Wojtas, a brązowe: J. Bąk i J. Jonek. Z pewnością sukcesy te nie byłyby możliwe bez zaangażowania trenera Bolesława Ekierta, który w 1979 r. wprowadził zespół „Polonii” do pierwszej ligi. W latach 1978-80 przemyślanie zdobywali drużynowe mistrzostwo Polski juniorów, a w roku 1979 i 1980 „Polonia” prowadziła Ośrodek Przygotowań Olimpijskich. Do 1982 r. ciężarowcy „Polonii” występowali w ekstraklasie, notując ponadto wiele sukcesów indywidualnych i drużynowych. Niestety, ówczesny zarząd klubu nie potrafił znaleźć wspólnego języka z trenerem Bolesławem Ekiertem. Niezwykle zasłużony przemyski działacz i trener kontynuował więc pracę szkoleniową w innych klubach.

Ciężarowcy Polonii w 1979 r., po awansie do pierwszej ligi. Od lewej stoją: Stanisław Kalisztan, Wiesław Kalisztan, Janusz Wojtas, trener: Bolesław Ekiert, Stanisław Teferenko i Jerzy Bąk Siedzą: Antoni Wojdylo, Roman Przybyło, Stanisław Karpiuk, Tadeusz Baracz i Alfred Piesko.

Dżudo, siatkówka i koszykówka…
W latach siedemdziesiątych sukcesy odnosili również dżudocy „Polonii” Przemyśl. Mistrzostwo okręgu zdobywali wówczas Witold Czeluśniak i Henryk Majgier, natomiast Stanisław Leszków z powodzeniem walczył na międzynarodowych turniejach juniorów w NRD i Rumunii.
Bardzo dobrze spisywały się też siatkarki „Polonii”, które w 1978 r., po zdobyciu wicemistrzostwa w makroregionie, walczyły o wejście do II ligi. Podopieczne Wacława Barana przegrały jednak trzy wyrównane spotkania na turnieju eliminacyjnym w Łodzi i marzenia o II lidze nigdy nie zostały zrealizowane. Blisko awansu do II ligi były też koszykarki „Polonii”. Podopieczne Tadeusza Letniowskiego i Stanisława Bugery nie miały jednak szczęścia w rozgrywkach ligi między-wojewódzkiej. Niestety, z powodu trudnej sytuacji finansowej klubu, pod koniec lat osiemdziesiątych obie sekcje zostały zlikwidowane.

Od czasu likwidacji sekcji podnoszenia ciężarów do dzisiaj wizytówką klubu są koszykarze, którzy w 1984 roku wywalczyli awans do II ligi, a od 1994 roku grają w ekstraklasie. W 1995 r. „Polonia” Przemyśl odnotowała największy sukces w 90-letniej historii klubu, zdobywając wicemistrzostwo Polski koszykarzy. Kolejny wielki sukces to brązowy medal w rozgrywkach pierwszej ligi w sezonie 1995/96. Te ważne osiągnięcia przyczyniły się do rozwoju i popularyzacji tej dyscypliny sportu w Przemyślu – jak grzyby po deszczu, powstawały boiska do koszykówki. Zainteresowanie młodzieży owocowało kolejnymi sukcesami: juniorzy „Polonii” Przemyśl w 1997 r. zdobyli szóste miejsce w Mistrzostwach Polski, a wychowanek klubu, Tomasz Przewrocki regularnie gra w pierwszej „piątce” pierwszoligowej „Polonii”.
Wchłonięcie „Polnej”.

W 1990 r. „Polonia” Przemyśl połączyła się z przeżywającym kłopoty organiza-cyjno-finansowe sąsiadem zza miedzy –„Polną”. Dzięki temu klub przejął jeden z najpiękniejszych stadionów w Małopolsce – obiekt przy ul. Sanockiej. Pozwoliło to również na prowadzenie działalności gospodarczej na stadionie przy ul. Sportowej, gdzie powstał jeden z największych bazarów na wschodzie Polski. Dochody z bazaru do dziś są głównym źródłem utrzymania klubu.

W 1993 r. awans do trzeciej ligi wywalczyli piłkarze „Polonii”, których trenowali wówczas Paweł Strzelecki i Ryszard Kogutkiewicz. Zespół z roku na rok umacniał swoją pozycję w rozgrywkach. W 1998 r. podopieczni R. Kogutkiewicza i Wiesława Dronia byli o krok od awansu do drugiej ligi. Niestety, w przedostatnim spotkaniu sezonu przegrali z Izolatorem Boguchwała i zwycięstwo nad liderem rozgrywek – Stalą Sanok nie wystarczyło, by awansować do II ligi.

W roku jubileuszu, klub prowadzi działalność w trzech sekcjach: obok koszykówki i piłki nożnej „Polonia” ma również drużynę szachistów, grającą w lidze wojewódzkiej. Działacze „Polonii” dużą wagę przywiązują do sportu wyczynowego, nie zaniedbują jednak szkolenia młodzieży, co powinno przynieść efekty w przyszłości. Ogółem w klubie trenuje około 370 zawodników, z którymi pracuje 17 szkoleniowców.

Początki przemyskiej koszykówki sięgają drugiej połowy lat dwudziestych. Pierwsze drużyny tworzyli uczniowie i absolwenci przemyskich gimnazjów, zwłaszcza Gimnazjum im. Juliusza Słowackiego (obecnie: I Liceum Ogólnokształcące). Wychowawcą wielu pokoleń koszykarzy, między innymi Wiesława Langiewicza, był prof. Edward Lech.

Prof. Edward Lech (piaty z prawej)z wychowankami. Obok niego: Wiesław Langiewicz (trzeci) oraz Ryszard Niemiec (czwarty z prawej).

Historyczny awans.

Pierwszy wielki sukces odniosły Przemyskie Niedźwiadki w 1957 r., zajmując trzecie miejsce w finale rozgrywek Pucharu Polski. Natomiast rok później koszykarze „Polonii” wywalczyli upragniony awans do II ligi. Niedźwiadki wygrały na własnym parkiecie z AZS-em Wrocław i mimo porażki z Górnikiem Zabrze (choć do przerwy prowadziły 34-25), odniosły historyczny sukces.

Przemyscy koszykarze grali w składzie (na zdjęciu od lewej): Ryszard Niemiec, Wiesław Langiewicz, Stanisław Rudy (u góry).Ryszard Zamirski (trener), Jan Gawlik, Wiesław Halecki oraz Andrzej Nanuś, Ryszard Karpinal i Ryszard Hałuszczyński. Kierownikiem drużyny byl Kazimierz Niemiec.

Niemałe sukcesy odnosili też juniorzy „Polonii”, którzy w 1959 r. zajęli IV miejsce w rozgrywanym w Przemyślu finałowym turnieju Mistrzostw Polski. Królem strzelców tej imprezy został Wiesław Langiewicz, który zdobył łącznie 107 punktów (średnio: 35,7 w meczu). Młode Niedźwiadki wygrały pierwszy mecz ze zwycięzcą turnieju, „Polonią” Leszno, później brakowało już szczęścia.

Pożar hali i sukcesy juniorów.

Niestety, po rocznych występach (w 1959 r.) pierwszy zespół opuścił II ligę. Niewiele pomogła zmiana trenera. Pod wodzą Jerzego Bętkowskiego Polonia musiała uznać wyższość mocniejszych kadrowo i finansowo rywali. Poza tym negatywny wpływ na rozwój przemyskiej koszykówki miał pożar hali sportowej (22 grudnia 1961 r.). Przemyskie Niedźwiadki do 1962 r. grały jeszcze w lidze międzywoje-wódzkiej, po czym rywalizowały tylko z zespołami byłego województwa rzeszowskiego w klasie okręgowej. Jedynym godnym odnotowania sukcesem przemyskiej koszykówki w latach 60-tych był udział „Polonii” w półfinałowym turnieju mistrzostw Polski juniorów, w którym to podopieczni Ryszarda Niemca zajęli drugie miejsce, przegrywając po dogrywce z późniejszym mistrzem Polski, Wisłą Kraków. W „Polonii” grali wówczas: Marek Niemiec, Krzysztof Rachwał, Adam Sidor, Wincenty Jaszczyszyn, Kazimierz Chrobak, Ryszard Cichocki, Wiesław Dembicki i Marian Ruchel.
Pierwszy zespół bardzo blisko awansu do drugiej ligi był w 1967 r. Na turnieju w Mielcu Niedźwiadki poniosły jednak trzy minimalne porażki, przegrywając walkę o II ligę z AZS-em Kraków, Gwardią Wrocław i AZS-em Gliwice.

Pukanie do bram II ligi.

W latach 1973-1978 pierwszy zespół koszykarzy kilkakrotnie bliski był awansu do II ligi, jednak za każdym razem nie potrafił postawić kropki nad „i”. W 1977 i 1978 roku Niedźwiadki przegrały decydujące mecze z AZS-em Lublin na turniejach w Lublinie i Katowicach. W 1974 r. zespół nie ukończył natomiast rozgrywek ze względu na brak środków finansowych w klubie. W drużynie „Polonii” występowali w tym okresie: Adam Sidor, Wincenty Jaszczyszyn, Wiesław Dembicki, Jerzy Bandrowicz, Andrzej Guła, Stanisław Gembarzewski, Wojciech Tęcza, Władysław Pałac, Robert Mryc, Bogdan Drozd, Zbigniew Błażkowski, Jerzy Jabłecki, Stanisław Kuriańczyk, Andrzej Wolanin, Zenon Michałow, Jerzy Opaliński, Marek Wałęga, Zenon Burzyński, Ryszard Łasowski, Krzysztof Sobek, Janusz Wiącek, Witold Pietraszek, Leszek Gołuch, Mariusz Pociło, Leszek Czarniecki i Marek Czarniecki. Sekcja koszykówki nie mogłaby istnieć bez zaangażowania wielu działaczy, przede wszystkim Jarosława Pawlusta, Bronisława Osiadacza, Tadeusza Niemca i Kazimierza Świtajło.

Warto dodać, że istotnym ograniczeniem rozwoju przemyskiego basketu w latach 60-tych i 70-tych była zbyt szczupła kadra szkoleniowa. Na przestrzeni dwudziestu lat (1957-1977) szkoleniem wszystkich drużyn koszykarskich zajmowali się jedynie wspomnieni już Ryszard Zamirski, Jerzy Bętkowski i Ryszard Niemiec oraz Edward Lisikiewicz, Wincenty Jaszczyszyn, Jerzy Paczkowski, Adam Sidor, Henryk Toś i Zenon Burzyński.

Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych nastąpiło znaczne odmłodzenie pierwszej drużyny. Rokrocznie zespół opuszczali utalentowani wychowankowie klubu, m.in. Ryszard Niemiec, Zenon Michałow, Jerzy Jabłecki, Marek Niemiec, Janusz Wiącek, Marek Osiadacz i Marek Czarniecki. Zawodnicy ci podejmowali studia lub odchodzili do mocniejszych klubów. Jednak na początku lat osiemdziesiątych zespół został wzmocniony zawodnikami z innych miast, którzy w Przemyślu odbywali służbę wojskową.

W sezonie 1982/83, po zdobyciu mistrzostwa ligi międzywojewódzkiej, Przemyskie Niedźwiadki wzięły udział w rozgrywkach o wejście do II ligi. Niestety, start w barażach zakończył się porażką, choć w „Polonii” grali wtedy Leszek Czarniecki, Wiesław Trojanowski, Ryszard Łasowski, Władysław Pałac, Eugeniusz Loska, Wacław Chabko, Marek Szymik i Andrzej Nowak. Trenerem zespołu był Tadeusz Letniowski, a kierownikiem drużyny – Bronisław Osiadacz.

Niedźwiadki znów w II lidze.

W sezonie 1983/84 – 26 lat po wielkim sukcesie, jakim był pierwszy w historii awans do drugiej ligi – „Polonia” ponownie wywalczyła prawo gry w tych rozgrywkach. Na turnieju w Lesznie, po zwycięstwie nad „Odrą” Wodzisław (82-65) Niedźwiadki zajęły III miejsce, grając w składzie: Janusz Wiącek (średnio 25,7 pkt. w trzech barażowych meczach), Jacek Osiadacz (14,3 pkt.), Wiesław Trojanowski (12,3 pkt), Leszek Czarniecki (12,3 pkt), Eugeniusz Loska (8,3 pkt), Robert Głuszyk (6,3 pkt), Marian Skórka (3,0 pkt), Ryszard Łasowski, Wacław Chabko, Jan Kuniec, Waldemar Oręczak, Ryszard Biega oraz Zenon Burzyński (grający trener). Sukces ten – w roku jubileuszu 75-lecia klubu – był możliwy m.in. dzięki zaangażowaniu zarządu klubu i sekcji koszykówki: Józefa Lewickiego (kierownika sekcji), Zbigniewa Pyrcza (kierownika drużyny), Albina Gorzelnika, Bronisława Osiadacza i Wincentego Jaszczyszyna.

Koszykarze Polonii w 1984 r. (po awansie do II ligi)

Beniaminek czwartą siłą.

Na inaugurację rozgrywek II ligi (6 października 1984 r.) „Polonia” wygrała w Przemyślu z „Unią” Tarnów 68-63 (30-40). Najwięcej punktów dla przemyskiego zespołu zdobył Leszek Czarniecki (20), ale kibice wspominają ten mecz również z innego powodu: w spotkaniu tym złamał nogę koszykarz „Unii”, Jerzy Jabłecki (były zawodnik „Polonii”), co pomogło Niedźwiadkom odnieść historyczne zwycięstwo. W zespole Niedźwiadków bardzo dobrze grał wychowanek klubu, Jacek Osiadacz, który już w wieku 19 lat powołany został do 34-osobowej kadry narodowej. Pierwszy sezon występów w II lidze koszykarze „Polonii” zakończyli na świetnym, czwartym miejscu w rozgrywkach. Podopieczni Jerzego Paczkowskiego wygrywali w przemyskiej hali z faworytami rozgrywek, co powodowało coraz większe zainteresowanie koszykówką w Przemyślu. Od 1984 r. do dzisiaj mecze w hali przy ul. Mickiewicza ogląda z reguły komplet widzów.

Świetny początek, nieudana końcówka.

W sezonie 1985/86 trenerem koszykarzy „Polonii” został Andrzej Nanuś, jedynym poważnym wzmocnieniem było natomiast pozyskanie skrzydłowego „Korony” Kraków, Leszka Kunachowicza, który w Przemyślu odbywał służbę wojskową. Niedźwiadki, bardzo udanie rozpoczęły sezon, wygrywając cztery z pięciu pierwszych spotkań ligowych. Po niespodziewanym, wyjazdowym zwycięstwie nad „Stalą” Stalowa Wola i pokonaniu „Pogoni” Prudnik, która zawsze była dla „Polonii” niewygodnym rywalem, przemyślanie awansowali nawet na drugie miejsce w tabeli. Później Niedźwiadki przez długi czas zajmowały czwartą pozycję, wygrywając na własnym parkiecie m.in. ze „Stalą” Stalowa Wola (wskutek czego zespół ten przegrał walkę o awans do pierwszej ligi z „Polonią” Warszawa). W końcówce sezonu „Polonia” poniosła jednak cztery porażki z rzędu i zajęła ostatecznie szóste miejsce w rozgrywkach.

Wzmocnienia i oczekiwanie na zwycięstwa.

Przed sezonem 1986/87 działacze „Polonii” pozyskali dwóch rozgrywających: Mariusza Kucaba (z „Resovii”) oraz Wojciecha Banasia (ze „Skawy” Wadowice). Przemyskie Niedźwiadki rozpoczęły rozgrywki od zwycięstw nad Rozwojem Katowice i Zniczem Pruszków, w kolejnych ośmiu mec2ach grały jednak znacznie słabiej. Druga runda rozgrywek była jednak bardziej udana. Przemyscy koszykarze znów sprawili kilka niespodzianek, wygrywając m.in. z trzecim w tabeli „Baildonem” Katowice (74:63). Walcząca z „Resovią” o awans do ekstraklasy „Stal” Stalowa Wola wygrała w Przemyślu dopiero po dogrywce 68:69 (62:62, 30:37). Ostatecznie „Polonia” zajęła w rozgrywkach szóste miejsce, a najskuteczniejszymi zawodnikami drużyny byli: Janusz Wiacek (średnia: 17,5 pkt. w 22 meczach), Leszek Kunachowicz (16,3/22), Jacek Osiadacz (15,0/22), Mariusz Kucab (9,5/19), Wojciech Banaś (9,2/18) oraz Leszek Czarniecki (7,2/13). W zespole grali też: Paweł Trojnar, Leszek Biały, Jacek Bonenberg, Marek Osiadacz, Jan Radoń, Wiesław Trojanowski i Andrzej Sędzicki.

Przemyśl – jaskinią lwa.

W sezonie 1987/88 w barwach „Polonii” zagrało aż czterech nowych zawodników: Witold Mateuszuk, Bogdan Kozioł, Edmund Patrzałek i Robert Molter. Przemyskie Niedźwiadki zajęły w rozgrywkach ósme miejsce, ale czwarty zespół w tabeli, AZS Lublin, wygrał tylko jeden mecz więcej. Największą niespodzianką, jaką sprawiła „Polonia” w tym sezonie było zwycięstwo w przemyskiej hali nad walczącym o wejście do ekstraklasy „Baildonem” Katowice 74:70 (23 pkt. Banasia, 20 pkt. Wiącka; goście wygrywali do przerwy 38-30). Najwięcej punktów dla zespołu w sezonie 87/88 zdobywali: Janusz Wiacek (16,5/22), Wojciech Banaś (14,5/22), Jacek Osiadacz (13,3/22), W. Mateuszuk (11,9/20), Mariusz Kucab (8,0/22) oraz Leszek Czarniecki (7,8/19). W zespole grali też: B. Kozioł, E. Patrzałek, R. Molter, Andrzej Sędzicki, Piotr Oleszek i Marek Osiadacz.

Śmierć na treningu.

Przed sezonem 1988/99 w drużynie nie nastąpiły większe zmiany, powrócił jedynie Leszek Kunachowicz. Przemyskie Niedźwiadki znów walczyły o miejsca w środku tabeli i znów odniosły kilka niespodziewanych zwycięstw. Największą sensacją w rozgrywkach było zwycięstwo „Polonii” w Stalowej Woli 75:65 (Banaś 19 pkt., Kunachowicz 15, do przerwy 41:35 dla Niedźwiadków). Była to jedyna porażka „Stalówki” na własnym parkiecie – zespół ten właśnie w sezonie 88/89 zdecydowanie wygrała walkę o awans do pierwszej ligi. Przemyskie Niedźwiadki na własnym parkiecie rozgromiły trzecią w tabeli „Resovię” 99:69 (49:34), minimalnie przegrywały natomiast z wiceliderem, „Siarką” Tarnobrzeg (70-73) i z czwartym zespołem ligi, AZS-em Lublin (85-87 po dogrywce). Nie można nie wspomnieć również o tragicznym wydarzeniu: śmierci Edmunda Patrzałka, który zasłabł w czasie jednego z treningów. Niestety, nawet natychmiastowa pomoc lekarska nie mogła uratować mu życia. Ostatecznie przemyślanie znów zajęli w rozgrywkach ósme miejsce, a najskuteczniejszymi zawodnikami drużyny byli: Wojciech Banaś (18,1/22), Jacek Osiadacz (17,9/22), Witold Mateuszuk (11,3/22), Janusz Wiacek (10,5/22), Leszek Kunachowicz (6,4/22) i Bogdan Kozioł (6,2/22). W zespole grali też Leszek Czarniecki, Robert Molter, Mariusz Kucab, Piotr Oleszek, Marek Pękalski i Grzegorz Machunik.

Wzmocnienia ze Wschodu.

W sezonie 1989/90 do drużyny „Polonii” powrócił po studiach Paweł Trojnar, sprowadzono też dwóch koszykarzy ze Związku Radzieckiego: Siergieja Bodnarczuka i Wiaczesława Szygina. Przemyskie Niedźwiadki nieudanie rozpoczęły rozgrywki przegrywając siedem z pierwszych dziesięciu spotkań. Później koszykarze „Polonii” grali jednak znacznie lepiej, przegrywając na własnym parkiecie tylko z wiceliderem, „Resovią” Rzeszów (80-82). Niedźwiadki zakończyły rozgrywki na siódmym miejscu w tabeli, a najwięcej punktów dla „Polonii” zdobyli: Jacek Osiadacz (17,5/22), Wojciech Banaś (17,3/21), P. Trojnar (13,1/19), Janusz Wiacek (11,1/22), W. Szygin (6,4/22), S. Bodnarczuk (5,5/22) i L. Kunachowicz (5,3/13). W zespole Niedźwiadków grali też: Leszek Czarniecki, Grzegorz Machunik, Mariusz Kucab i Piotr Oleszek.

Chwilowe pożegnanie z II ligą.

Siedmioletnią przygodę Niedźwiadków w II lidze zakończył sezon 1990/91. Z zespołu ubyli Wiaczesław Szygin i Janusz Wiącek, drużynę uzupełniono natomiast wychowankami klubu. Przez pewien czas w „Polonii” grał też Janusz Makarewicz ze Stalowej Woli. Przemyskie Niedźwiadki nie utrzymały się w II lidze, bo przegrały zbyt wiele spotkań we własnej hali. W meczach z zespołami pierwszej ósemki” „Polonia” pokonała w Przemyślu tylko „Resovię” (81-80 po dogrywce) i Unię” Tarnów (74-65). Podopieczni Zenona Burzyńskiego przez prawie cały sezon zajmowali więc przedostatnie miejsce w tabeli. W końcówce trenerem drużyny został Bogdan Drozd, a Niedźwiadki zwyciężyły w Przemyślu nawet lidera II ligi, AZS Lublin 73-68 (36-23). W przedostatniej kolejce „Polonia” przegrała jednak w Lublinie ze „Startem” 68-89 (34-39), co zadecydowało o spadku do III ligi. Najwięcej punktów dla zespołu w sezonie 1990/91 zdobyli: Wojciech Banaś (17,2 pkt./21 meczy), Jacek Osiadacz (13,2/22), Siergiej Bodnarczuk (11,7/22) i Grzegorz Machunik (12,4/20). W drużynie grali też Paweł Trojnar, Piotr Oleszek, Mariusz Kucab, Marek Pękalski, Bogdan Kozioł, Grzegorz Gorzelnik i Bogdan Drozd. Kierownikiem drużyny był Alojzy Kupiszewski.

Koszykówka na najwyższym poziomie zaistniała w Przemyślu w 1994 r. Wtedy to Przemyskie Niedźwiadki po raz pierwszy w historii klubu awansowały do ekstraklasy. Jednak jeszcze w styczniu 1994 r. sukces ten wydawał się być mało realny. Koszykarze Polonii zajmowali bowiem drugą pozycję w tabeli i wiele wskazywało na to, że drugi raz z rzędu przegrają batalię o pierwszą ligę.
W 1993 r. przemyślanie przystępowali bowiem do rozgrywek play-off z drugiego miejsca, w konsekwencji czego decydujące o awansie mecze grali na wyjazdach. Wtedy to na przeszkodzie do ekstraklasy stanął najpierw zespół AZS-u Lublin. W Wielki Czwartek Polonia wygrała wysoko pierwszy mecz z AZS-em na własnym parkiecie, by w kolejnym przegrać w dramatycznych okolicznościach w Lublinie (przewinienia techniczne i domniemane faule przemyślan) i zaprzepaścić ogromną szansę.
Podobnie rzecz miała się w barażach z „Górnikiem” Wałbrzych. Pierwszego maja Przemyskie Niedźwiadki pokonały młody zespół trenowany przez Teodora Mołłowa aż 92-63. Niestety w trzecim, decydującym o awansie, spotkaniu o porażce zadecydował błąd sędziów- stolikowych. Przy stanie remisowym w ostatniej minucie gry (72-72, po „trójce” Andrieja Łaputina) tablica wskazywała bowiem jednopunktowe prowadzenie „Górnika”. Niepotrzebny faul taktyczny spowodował więc pechową porażkę podopiecznych Mariusza Zamirskiego.

Spełnione marzenia o I lidze.

W kolejnym sezonie działacze postanowili jeszcze wzmocnić zespół. Sprowadzono Krzysztofa Milę, który w rodzinnym Wrocławiu miał niewielkie szansę na grę w pierwszej piątce ASPRO. Podpisano też kontrakty z Justynem Węglorzem i Januszem Makarewiczem. Zespól nadal prowadził Mariusz Zamirski, drugim szkoleniowcem został Andrzej Nanuś, a kierownikiem drużyny był Stanisław Polański.

Przez długi czas „Polonia” zajmowała jednak dopiero (!) drugą pozycję w tabeli. Rewelacyjnie spisywał się w rozgrywkach lubelski „Start” prowadzony przez doświadczonego trenera Zdzisława Niedzielę. Niedźwiadki przegrały w pierwszej rundzie w Lublinie aż 58-96, w rezultacie nawet 17-punktowe zwycięstwo na własnym parkiecie w rewanżu nie pozwalało myśleć o pierwszej pozycji. Zespół „Polonii” w kilku meczach spisywał się zaskakująco słabo. Przemyscy koszykarze z wielkim trudem pokonali w Przemyślu Baildon Katowice, którego grającym trenerem był Dariusz Szczubiał. Na 2 s. przed końcem tego spotkania, przy dwupunktowym prowadzeniu „Polonii” (77-75), goście trafili zza linii 6,25 m. Przez kilka minut cieszyli się nawet ze zwycięstwa. Kibice nie opuszczali jednak hali przy ul. Mickiewicza. Trwały gorączkowe dyskusje przy stoliku. Po kilkunastu minutach klamka zapadła. Sędziowie uznali, że rzut oddany został po czasie!
W lutym 1994 r. działacze zdecydowali się wzmocnić kadrę szkoleniową. W Przemyślu pojawił się Tomasz Służałek, który prowadził zespół wspólnie z Mariuszem Zamirskim i Andrzejem Nanusiem. Przyniosło to oczekiwane rezultaty. Niedźwiadki zajęły po rundzie zasadniczej pierwsze miejsce, ponieważ w przedostatniej kolejce Start Lublin przegrał w Katowicach z walczącym o miejsce w pierwszej „ósemce” Baildonem.

Rozgrywki play-off przebiegały już pod dyktando „Polonii”. Niedźwiadki poniosły tylko jedną porażkę, przegrywając w półfinale pierwszy mecz z Unią Tarnów. Na własnym parkiecie nikt jednak nie potrafił zagrozić „Polonii”. Przemyślanie w trzecim, decydującym meczu wygrali z Unią Tarnów 106-65 (61-28).
Pozostała więc już tylko jedna przeszkoda… Start Lublin. Podopieczni Tomasza Służałka w pierwszym spotkaniu w Lublinie, dzięki znakomitej postawie Artura Olszaneckiego, właściwie już zapewnili sobie awans. Natomiast w sobotę, 26 marca 1994 r., dopełniły formalności. Około trzech tysięcy widzów i gorąca (również dosłownie) atmosfera w przemyskiej hali nieco usztywniły zespół „Polonii”. Przez 35 minut Start dotrzymywał kroku Niedźwiadkom, jednak w ostatnich minutach przemyślanie zdobyli 19 punktów, tracąc tylko cztery. Zwycięstwo (73-54) dało upragniony awans.

Od lewej stoją: Dariusz Kobylański, Justyn Węglorz, Nikołaj Iwachnienko, Piotr Oleszek, Janusz Makarewicz, Artur Olszanecki.
Poniżej: Ryszard Machała, Wojciech Banaś, Krzysztof Mila, Paweł Trojnar, Andriej Łaputin, Tomasz Przewrocki.

Kilkanaście dni później rozpoczęły się pierwsze rozmowy, które miały przede wszystkim dać odpowiedź na podstawowe pytanie: kto będzie szkoleniowcem Polonii w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W pewnym momencie najmniej prawdopodobna wydawała się być kandydatura Tomasza Służałka. Ostatecznie jednak przedłużono kontrakt z tym trenerem. Co więcej, wszystkie decyzje personalne dotyczące zespołu koszykarzy pozostawiono w jego rękach. Nic więc dziwnego, że przedłużono kontrakt z Justynem Węglorzem, pomimo, że wielu członków zarządu było temu przeciwnych. Sprowadzono też innych weteranów: Dariusza Szczubiała i Wojciecha Królika. W Przemyślu pojawili się ponadto Arkadiusz Miłoszewski oraz dwaj Amerykanie: Daryl Thomas i Nathan Buntin, których na pierwszych treningach oglądało kilkaset osób.