IV liga: Polonia - Pogoń (relacja) i kilka słów od trenera.

Dodaj do:


Pierwsze spotkanie na własnym boisku Polonia rozpoczęła bojaźliwie. Początek należał do Pogoni której dwie akcje zakończyły się na 16 metrze. Pierwszy strzał po dośrodkowaniu z rzutu wolnego oddalał kapitan Polonii Paweł Załoga. Jednak jego główka była niecelna. Od tego momentu gra toczyła się w środku boiska z duża ilością błędów i strat. W 14’ akcja Wanata środkiem boiska, ale podanie do Gosy nie w tempo i pozycja spalona. Od 15 minuty zarysowuje się przewaga Polonii z której jednak nic nie wynika. 19 minuta po akcji Gosy lewą stroną jego strzał z ostrego kąta ociera się o poprzeczkę. W 23’ minucie pierwsze ostrzeżenie Pogoni, błąd Kazka w środku boiska na 25 metrze od bramki, ale Pogoń nie wykorzystuje przewagi 2x1. W rewanżu Wanat w polu karnym pośliznął się nie trafia w piłkę. Minute później długie podanie do Wanata w pole karne, który niecelnie podaje do stojącego na czystej pozycji Gosy. Pogoń ogranicza się do kontr, jedna z nich powinna zakończyć się bramką. Gilar po dokładnym podaniu wychodzi sam na sam z Krzanowskim, który wygrywa ten pojedynek.

Po przerwie Polonia wyszła mocno zmotywowana. Dało to efekty. W 52 minucie Kazek z 16 metrów strzela obok słupka, minutę później Wanat z 20 metrów, jednak bramkarz gości jest na posterunku. 60 minuta była szczęśliwą dla Polonii. Kokuć dośrodkowuje z lewej strony boiska. Dośrodkowanie jest za długie, przechodzi całe pole karne na prawą stronę, tam akcje zamyka Barszcza, który z pierwszej piłki strzela, bramkarz sparuje strzał. Do odbitej piłki dochodzi Gosa i z 5 metrów obok bezradnego bramkarza strzela swojego pierwszego gola w tym sezonie. Po zdobyciu bramki Polonia zwolniła, ograniczając się do kontr. W 29 minucie najlepszy na boisku Barszczak prowadzi kontrę, podaje do Gosy ten jednak w bardzo dobrej sytuacji nie kończy akcji strzałem. Minutę późnej za druga żółta kartkę opuszcza boisko Gosa i gramy w 10. Polonia cofa się jeszcze głębiej i ogranicza się do kontr. Po jednej z nich w 82 minucie powinno być 2:0. Drużyna Pogoni całą 10 atakuje bramkę Polonii, traci piłkę, z własnej połowy wybiega Wanat, nie ma spalonego, ma przed sobą tylko bramkarza , który wychodzi na 20 metr przed bramkę, niestety Wanat kiksuje i zostawia piłkę bramkarzowi.

Już do końca spotkania wynik nie ulega zmianie. Zwycięstwo cieszy, gra pozostawia dużo do życzenia.

WYWIAD Z TRENEREM PO MECZU