Wielkie sukcesy koszykarzy


   Koszykówka na najwyższym poziomie zaistniała w Przemyślu w 1994 r. Wtedy to Przemyskie Niedźwiadki po raz pierwszy w historii klubu awansowały do ekstraklasy. Jednak jeszcze w styczniu 1994 r. sukces ten wydawał się być mało realny. Koszykarze Polonii zajmowali bowiem drugą pozycję w tabeli i wiele wskazywało na to, że drugi raz z rzędu przegrają batalię o pierwszą ligę.
   W 1993 r. przemyślanie przystępowali bowiem do rozgrywek play-off z drugiego miejsca, w konsekwencji czego decydujące o awansie mecze grali na wyjazdach. Wtedy to na przeszkodzie do ekstraklasy stanął najpierw zespół AZS-u Lublin. W Wielki Czwartek Polonia wygrała wysoko pierwszy mecz z AZS-em na własnym parkiecie, by w kolejnym przegrać w dramatycznych okolicznościach w Lublinie (przewinienia techniczne i domniemane faule przemyślan) i zaprzepaścić ogromną szansę.
   Podobnie rzecz miała się w barażach z "Górnikiem" Wałbrzych. Pierwszego maja Przemyskie Niedźwiadki pokonały młody zespół trenowany przez Teodora Mołłowa aż 92-63. Niestety w trzecim, decydującym o awansie, spotkaniu o porażce zadecydował błąd sędziów- stolikowych. Przy stanie remisowym w ostatniej minucie gry (72-72, po "trójce" Andrieja Łaputina) tablica wskazywała bowiem jednopunktowe prowadzenie "Górnika". Niepotrzebny faul taktyczny spowodował więc pechową porażkę podopiecznych Mariusza Zamirskiego.

Spełnione marzenia o I lidze.

   W kolejnym sezonie działacze postanowili jeszcze wzmocnić zespół. Sprowadzono Krzysztofa Milę, który w rodzinnym Wrocławiu miał niewielkie szansę na grę w pierwszej piątce ASPRO. Podpisano też kontrakty z Justynem Węglorzem i Januszem Makarewiczem. Zespól nadal prowadził Mariusz Zamirski, drugim szkoleniowcem został Andrzej Nanuś, a kierownikiem drużyny był Stanisław Polański.

   Przez długi czas "Polonia" zajmowała jednak dopiero (!) drugą pozycję w tabeli. Rewelacyjnie spisywał się w rozgrywkach lubelski "Start" prowadzony przez doświadczonego trenera Zdzisława Niedzielę. Niedźwiadki przegrały w pierwszej rundzie w Lublinie aż 58-96, w rezultacie nawet 17-punktowe zwycięstwo na własnym parkiecie w rewanżu nie pozwalało myśleć o pierwszej pozycji. Zespół "Polonii" w kilku meczach spisywał się zaskakująco słabo. Przemyscy koszykarze z wielkim trudem pokonali w Przemyślu Baildon Katowice, którego grającym trenerem był Dariusz Szczubiał. Na 2 s. przed końcem tego spotkania, przy dwupunktowym prowadzeniu "Polonii" (77-75), goście trafili zza linii 6,25 m. Przez kilka minut cieszyli się nawet ze zwycięstwa. Kibice nie opuszczali jednak hali przy ul. Mickiewicza. Trwały gorączkowe dyskusje przy stoliku. Po kilkunastu minutach klamka zapadła. Sędziowie uznali, że rzut oddany został po czasie!
   W lutym 1994 r. działacze zdecydowali się wzmocnić kadrę szkoleniową. W Przemyślu pojawił się Tomasz Służałek, który prowadził zespół wspólnie z Mariuszem Zamirskim i Andrzejem Nanusiem. Przyniosło to oczekiwane rezultaty. Niedźwiadki zajęły po rundzie zasadniczej pierwsze miejsce, ponieważ w przedostatniej kolejce Start Lublin przegrał w Katowicach z walczącym o miejsce w pierwszej "ósemce" Baildonem.
   Rozgrywki play-off przebiegały już pod dyktando "Polonii". Niedźwiadki poniosły tylko jedną porażkę, przegrywając w półfinale pierwszy mecz z Unią Tarnów. Na własnym parkiecie nikt jednak nie potrafił zagrozić "Polonii". Przemyślanie w trzecim, decydującym meczu wygrali z Unią Tarnów 106-65 (61-28).
   Pozostała więc już tylko jedna przeszkoda... Start Lublin. Podopieczni Tomasza Służałka w pierwszym spotkaniu w Lublinie, dzięki znakomitej postawie Artura Olszaneckiego, właściwie już zapewnili sobie awans. Natomiast w sobotę, 26 marca 1994 r., dopełniły formalności. Około trzech tysięcy widzów i gorąca (również dosłownie) atmosfera w przemyskiej hali nieco usztywniły zespół "Polonii". Przez 35 minut Start dotrzymywał kroku Niedźwiadkom, jednak w ostatnich minutach przemyślanie zdobyli 19 punktów, tracąc tylko cztery. Zwycięstwo (73-54) dało upragniony awans.


Od lewej stoją: Dariusz Kobylański, Justyn Węglorz, Nikołaj Iwachnienko, Piotr Oleszek, Janusz Makarewicz, Artur Olszanecki.
Poniżej: Ryszard Machała, Wojciech Banaś, Krzysztof Mila, Paweł Trojnar, Andriej Łaputin, Tomasz Przewrocki.
   Kilkanaście dni później rozpoczęły się pierwsze rozmowy, które miały przede wszystkim dać odpowiedź na podstawowe pytanie: kto będzie szkoleniowcem Polonii w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W pewnym momencie najmniej prawdopodobna wydawała się być kandydatura Tomasza Służałka. Ostatecznie jednak przedłużono kontrakt z tym trenerem. Co więcej, wszystkie decyzje personalne dotyczące zespołu koszykarzy pozostawiono w jego rękach. Nic więc dziwnego, że przedłużono kontrakt z Justynem Węglorzem, pomimo, że wielu członków zarządu było temu przeciwnych. Sprowadzono też innych weteranów: Dariusza Szczubiała i Wojciecha Królika. W Przemyślu pojawili się ponadto Arkadiusz Miłoszewski oraz dwaj Amerykanie: Daryl Thomas i Nathan Buntin, których na pierwszych treningach oglądało kilkaset osób.

Dodaj do: