Polonia Przemyśl - Stal Mielec bez bramek

Dodaj do:

Piłkarze Polonii Przemyśl zremisowali bezbramkowo ze Stalą Mielec.

- Gdyby Gosa trafił, to do przerwy prowadzilibyśmy i pewnie wygrali mecz – komentowali po końcowym gwizdku kibice Polonii sytuację z 19. minuty, kiedy ten ofensywny pomocnik uderzył mało precyzyjnie z sześciu metrów i bramkarz nie miał kłopotów z obroną.

Mielczanie najlepszej okazji nie wykorzystali w 89. minucie – Daniel Góra, mając zaledwie trzy metry do bramki, posłał piłkę nieznacznie obok słupka.

Kiepsko z celnością

Remis nie krzywdzi żadnej drużyny, ale miejscowi zasłużyli chociaż na jednego gola, bo stworzyli więcej podbramkowych zagrożeń, jednak z celnością było kiepsko. "Barcelonka" oddała w całym pojedynku zaledwie sześć celnych strzałów, przyjezdni - pięć.

Obu ekipom, grającym poprawnie w środkowej strefie boiska i dobrze w defensywnie, wyraźnie zabrakło... ostrej amunicji. Paweł Załoga, znany z soczystych uderzeń ze stałych fragmentów gry, nie miał farta, jak w poprzednich meczach. Owszem, sporo strzelał, ale niecelnie.

Bardzo bliski szczęścia był w 77. min Sebastian Kurowski, który główkował z bliska po zagraniu Waldemara Jarocha, lecz Daniel szczęśliwie wybił piłkę zmierzającą do siatki.

Wytrzymali do końca

Drugą część pojedynku przemyślanie zaczęli z impetem, jednak mielecka młodzież dzielnie broniła się i szukała szczęścia w kontrach. Gdy w 60. min. wciąż było bez bramek, waleczni stalowcy mobilizowali się wzajemnie: "Wytrzymajmy! Jeszcze tylko piętnaście minut".

Potem Daniela niepokoił Mateusz Wanat, uderzając w 73. min obok słupka, a w 80. min "Waldi", lecz strzelił za lekko i piłka znalazła się w rękach bramkarza. W ostatnim kwadransie (sędzia przedłużył mecz o 8 minut) gra toczyła się już w zmierzchu, ale na szczęście nie doszło do kontrowersyjnych zdarzeń.

Jest to przedruk artykułu ze strony Nowin.