I liga - 30 kolejka

Dodaj do:
52: 51
BUDIMPEX-POLONIA Przemyśl
(12:13, 6:13, 15:18, 19:7) MKS Znicz Basket Pruszków

Pomyślnie zakończyli zmagania w rundzie zasadniczej przemyscy koszykarze, pokonując sąsiada z tabeli, ekipę Znicza Pruszków. Triumf zapewnili sobie dzięki pościgowi w czwartej kwarcie.

Już sam start pokazał, że pojedynek będzie miał raczej wyrównany charakter. Obie strony punktowały naprzemiennie i trudno było jednoznacznie określić, kto posiada przewagę. Owszem, po skutecznej akcji Michała Musijowskiego gospodarze prowadzili 7:4, lecz rywale zareagowali momentalnie i za sprawą lidera, Przemysława Szymańskiego odrobili niewielkie straty z nawiązką.

Co ciekawe, wśród faworytów publiczności zgromadzonej w hali przy ulicy Mickiewicza nieźle prezentował się Grzegorz Płocica. Doświadczony strzelec jak zawsze odważnie podejmował decyzje rzutowe i trzeba powiedzieć, że przynosiły one efekty.

Wraz z biegiem czasu jednak podopieczni Mariusza Zamirskiego zaczęli oddawać inicjatywę. W pewnej chwili nastąpił impas, który mógł ich bardzo drogo kosztować. Drugą "ćwiartkę" bowiem zespół przyjezdny praktycznie zdominował, wykorzystując bezlitośnie indolencję dawnego wicemistrza Polski. Oprócz wspominanego Szymańskiego trochę pożytecznej pracy wykonał Dominik Czubek. Gdy dołączył jeszcze Michał Kwiatkowski wynik brzmiał 16:26 i jego team poczuć się nieco bardziej komfortowo.

Poloniści zaś dostali pokaźny materiał do przemyśleń, bo taka postawa nie wróżyła niczego dobrego. Szczególnie, że obie formacje funkcjonowały po prostu słabo.

Zmiana stron pierwotnie przyniosła wręcz bardziej pesymistyczny scenariusz. Znicz zdobył parę "oczek" z rzędu i sprawiał wrażenie pewnego siebie. Zresztą nie powinno to dziwić. Przeważał w większości elementów koszykarskiego rzemiosła. Problemów miejscowym przysparzał Marcin Matuszewski, sprytnie wchodząc pod kosz. Z dystansu zaś piłkę w koszu umieszczał Czubek. Dobre zagranie tego drugiego sprawiło, iż pruszkowianie wygrywali 44:31. Zagrozić im starał się tylko Bartosz Bal, ale w pojedynkę nie był w stanie wiele zdziałać. Tym samym to przyjezdni stanęli o krok od sukcesu. Wystarczyło jedynie utrzymać dotychczasową tendencję i postawić kropkę nad i.

Życie przyniosło jednak inny scenariusz. Polonia zrobiła rachunek sumienia i ruszyła przed siebie z nadzieją, iż nie wszystko stracone. Ciężar odpowiedzialności na swoje barki wziął Dariusz Wyka, robiąc użytek ze swych warunków wzrostowych. Młody podkoszowy wpadł w trans i praktycznie indywidualnie odwrócił losy starcia. Szalę zwycięstwa zaś przechylił niekonwencjonalny Płocica. Oponent próbował co prawda zareagować, ale finalnie nic nie wskórał i do domu wrócił z połowiczną zdobyczą.

Warto dodać, iż w fazie play out zmierzy się on z UMKS-em Kielce. Przeciwnikiem "Lonii" zaś będzie SKK Siedlce.

Źródło: sportowefakty.pl

Kliknij w zdjęcie aby powiększyć