I liga - 23 kolejka

Dodaj do:
77: 79
Polski Cukier SIDEn Toruń
(16:27, 16:23, 20:22, 25:7) BUDIMPEX-POLONIA Przemyśl

Koszykarze Polskiego Cukru SIDEn Toruń wygrali ostatnią kwartę aż 25:7, ale i tak nie byli w stanie odnieść zwycięstwa w pojedynku z Budimpex-Polonią Przemyśl.

Gospodarze sobotniego spotkania rozpoczęli pojedynek nieco bojaźliwie. Twarde Pierniki miały tylko jeden pomysł na zdobywanie punktów - rzuty z dystansu. Podopieczni Eugeniusza Kijewskiego przez pierwsze sześć minut gry oddali aż 8 prób zza linii 6,75 m. Goście grali zdecydowanie bardziej urozmaiconą koszykówkę w ataku i objęli prowadzenie.

Na dodatek "przemyskie niedźwiadki" musiały sobie radzić bez Michała Musijowskiego, który już na początku spotkania miał rozciętą wargę i jeszcze w trakcie meczu musiał udać się do szpitala. Polski Cukier SIDEn Toruń przegrał pierwszą kwartę 16:27. W drugiej odsłonie podopieczni Mariusza Zamirskiego trafiali z dystansu jak natchnieni. Zawodnicy Budimpex-Polonia Przemyśl rzucili przed przerwą aż 7 na 9 prób rzutów z dystansu. Głównie dzięki temu goście udawali się na przerwę prowadząc 50:32. Tuż po powrocie z szatni Twarde Pierniki zaczęły mozolnie odrabiać straty. Polski Cukier SIDEn Toruń miał okazję do kontrataków i przez chwilę strata gospodarzy zmalała do jedenastu "oczek". Jednak zawodnicy Mariusza Zamirskiego nie powiedzieli ostatniego słowa i odbudowali swoją przewagę. Dzięki temu przed ostatnią kwartą Budimpex-Polonia Przemyśl prowadziła 72:52.

Początek ostatniej odsłony nie był najlepszym widowiskiem. Przez dwie i pół minuty gry torunianie rzucili zaledwie dwa punkty przy zerowej zdobyczy gości. Następnie trener Eugeniusz Kijewski zmienił ustawienie drużyny. Na parkiet został desygnowany skład z czterema niskimi zawodnikami oraz Aleksem Perką w roli środkowego, który w drugiej połowie spisywał się wyśmienicie. Tak ułożone zestawienie osobowe zaczęło w szybkim tempie odrabiać straty. Twarde Pierniki kompletnie wyeliminowały wszystkie atuty rywali i na niespełna dwie minuty przed końcową syreną doprowadziły do stanu 73:75.

Ostatnie dwie minuty były prawdziwą nerwówką. Drużyny sporo faulowały taktycznie i o wygranej decydowała skuteczność z linii rzutów osobistych. Szesnaście sekund przed końcem Jacek Jarecki trafił jedną z dwóch prób i zmniejszył straty do jednego oczka. Następnie Grzegorz Płocica dokonał identycznego wyczynu i Budimpex-Polonia Przemyśl prowadziła 79:77. Ten wynik nie zmienił się już do końcowej syreny. W decydującej akcji Łukasz Żytko dwukrotnie próbował rzucać z dystansu, raz piłkę zebrał Aleks Perka i on próbował dobijać z pół-dystansu. Jednak wszystkie te próby były nieudane.

Na dodatek po meczu kapitan toruńskiej drużyny złożył podpis w protokole, który jest wstępem do złożenia oficjalnego protestu do PZKosz. Zdaniem torunian Łukasz Żytko przy jednej z prób rzutu trzypunktowego był faulowany.

Źródło: sportowefakty.pl