I liga - 20 kolejka

Dodaj do:
79: 70
BUDIMPEX-POLONIA Przemyśl
(16:17, 22:13, 26:12, 15:28) BM SLAM STAL Ostrów Wielkopolski

W niedzielne popołudnie w nadsańskim mieście emocji nie brakowało. Miejscowa Polonia przed czwartą kwartą prowadziła dość wysoko, ale o zwycięstwo biła się praktycznie do samego końca.

Spotkanie wystartowało od wymiany ciosów. Obie strony absolutnie nie bały się atakować, więc widzowie mogli podziwiać sporo akcji ofensywnych. Co istotne skutecznych. Wśród gospodarzy bardzo aktywny był Grzegorz Płocica. Wychowanek klubu bez najmniejszych oporów podejmował decyzje rzutowe dzięki czemu jego team szybko objął prowadzenie 8:4. Odpowiedzieć na te wyczyny próbował Filip Matczak. Młodzieżowy reprezentant Polski prezentował się niczym doświadczony gracz i rywale mieli problem z jego powstrzymaniem. Pod koszem zaś harował Wojciech Żurawski, świetnie radząc sobie przy dobitkach. Z biegiem czasu dążenia tej dwójki przyniosły spodziewane efekty.

Stal przejęła inicjatywę i dodatkowo zacieśniła szeregi obronne, by maksymalnie utrudnić zadanie miejscowym. Ci ostatni zdołali jeszcze "ukłuć" za sprawą Michała Musijowskiego, a także Tomasza Zabłockiego, lecz mimo to przegrywali 16:17. Prawdę powiedziawszy ten stan rzeczy powstał głównie na skutek błędów własnych. Gdyby podopieczni Mariusza Zamirskiego zachowali się parę razy sprytniej mogliby utrzymać przynajmniej mały dystans.

Niemniej w drugiej kwarcie znów nabrali rozpędu, zupełnie nie rozpamiętując słabszego fragmentu. Po trafieniach Tomasza Przewrockiego oraz Artura Mikołajko wygrywali 27:17, dając sygnał, iż za wszelką cenę chcą powalczyć o pełną pulę. Troszkę słabiej pod względem skuteczności wypadł Grzegorz Kukiełka. Mający za sobą pauzę spowodowaną kontuzją doświadczony strzelec do pewnej chwili obijał obręcz, dlatego pożytek częściej przynosiły jego asysty.

Ostrowianie natomiast zdecydowanie za rzadko zaskakiwali podkarpacką drużynę. Ich zagrywki w wielu momentach okazywały się bezproduktywne, w związku z czym nie mogli myśleć o korzystnym wyniku. Szczególnie jeśli marnowali okazje z najdogodniejszych pozycji. Faworyci publiki zgromadzonej w hali przy ulicy Mickiewicza nabrali szczerego optymizmu pod koniec połowy. Zabłocki do spółki z Przewrockim przymierzyli zza linii 6, 75 m. po czym wynik brzmiał 38:30.

Zmiana stron nie odmieniła dotychczasowej tendencji. W nadsańskim teamie ciężar odpowiedzialności przejął Kukiełka, dając prawdziwy popis w ciągu niespełna 120 sekund. Wychowanek zielonogórskiego Zastalu najwyraźniej poczuł rytm i robił użytek właściwie z każdej otrzymanej piłki. Pod przeciwną tablicą niemiłosiernie rozpychał się Żurawski, choć zaledwie sporadycznie powiększał ogólny dorobek punktowy. Frustrację spowodowaną licznymi niepowodzeniami wyładowywał na arbitrach, którzy ukarali go przewinieniem technicznym. W zamian "Lonia" celnie egzekwowała osobiste, osiągając dziewiętnaście "oczek" zaliczki.

Pozytywną kartę zapisał również Dariusz Wyka. Mierzący 208 cm koszykarz przypuszczalnie najlepiej czułby się w towarzystwie Harlem Globetrotters, jednak w niedzielne popołudnie potrafił utrzymać koncentrację i wydatnie wsparł kolegów. Ostrowianie zdając sobie sprawę z zagrożenia ratowali się "trójkami" Marcin Kałowski, tylko że finisz nadciągał nieubłaganie.

Paradoksalnie decydująca batalia przyniosła więcej nerwów niż sądzono. Stal wykrzesała pokłady ambicji i opierając poczynania o niezmordowanego Żurawskiego błyskawicznie odrabiała straty, zupełnie nie bacząc na wcześniejsze niepowodzenia. Poszczególne postaci charakteryzowały się ogromną determinacją, podczas gdy "Przemyskie Niedźwiadki" wytraciły impet. Ostateczny rezultat zatem nadal pozostawał kwestią otwartą. Tym bardziej, że 3 minuty przed końcem Polonia prowadziła zaledwie 70:66, psując dwie próby pod rząd.

Z prawdziwej wojny nerwów zwycięsko wyszli gospodarze. Niezwykle cenny triumf przypieczętował Płocica, trafiając za trzy w newralgicznym momencie.

Źródło: sportowefakty.pl

Kliknij w zdjęcie aby powiększyć