I liga - 17 kolejka

Dodaj do:
73: 77
UMKS Kielce
(20:15, 14:24, 18:18, 21:20) BUDIMPEX-POLONIA Przemyśl

Fatalna seria UMKS-u Kielce trwa. Po wyrównanym pojedynku ulegli Budimpex-Polonii Przemyśl 73:77. Była to ich dziewiąta porażka z rzędu oraz dziewiąta przegrana przed własną publicznością.

W środowy wieczór w ostatnim spotkaniu 17. kolejki I ligi, przedostatni w tabeli UMKS Kielce podejmował ambitną Budimpex-Polonia Przemyśl. Ten pojedynek był dla gospodarzy ostatnią szansą, by włączyć się do walki o przewagę parkietu w fazie play-off czy nawet - przy korzystnych wynikach - o "ósemkę". Goście balansujący na skraju miejsca premiowanego awansem do play-off także liczyli w tym starciu na komplet punktów.

W pierwszych minutach zespoły skupiły się na badaniu przeciwnika. Polonia, osłabiona brakiem najlepszego strzelca - Grzegorza Kukiełki (14,8 pkt) oraz środkowego Marcina Kolowcy, chciała rozpocząć od mocnego uderzenia. Niestety rzuty Tomasza Zabłockiego za trzy i Grzegorza Płocicy minęły kosz kielczan, a w odpowiedzi Hubert Makuch i Marcin Wróbel wyprowadzili UMKS na prowadzenie 4:0. Z upływem czasu gra wyrównała się, a przełom nastąpił w 6. minucie, kiedy trzeci faul złapał Zabłocki i usiadł na ławce. Chwilę później Rafał Król trafił za trzy i gospodarze prowadzili 13:9. Gospodarze prezentujący się fatalnie w rzutach z dystansu w pojedynku ze Zniczem Basket Pruszków, tym razem w I kwarcie trafili 4 z 7 rzutów, w tym trzykrotnie uczynił to właśnie Król. Po dziesięciu minutach miejscowi prowadzili 20:15 i z optymizmem podchodzili do kolejnej kwarty.

Ten optymizm był jednak zbyt duży, bo przez ponad trzy minuty nie zdołali zdobyć punktu, co wykorzystali rywale. Dobrze pod koszem prezentował się Michał Musijowski, wspierany przez Artura Mikołajkę i w 14. minucie to Polonia prowadziła 23:20. Przemyślanie narzucili szybsze tempo, przez co zespół UMKS-u w ciągu 20 minut popełnił aż 12 strat. Dodatkowo, kiedy obrona kielczan skupiła się na liderach rywali, niespodziewanie na bohatera wyrósł 21-letni Aleksander Machowski, który zdobył 9 punktów i na minutę przed końcem I połowy wyprowadził swój zespół na sześciopunktowe prowadzenie.

Po przerwie drużyny grały falami. Najpierw po rzucie Makucha, obie drużyny nie potrafiły przez trzy minuty zdobyć punktu, potem Polonia odskoczyła rywalom na jedenaście "oczek" (51:40, 25. minuta), by pod koniec kwarty stanąć i pozwolić rywalom na odrobienie sześciu punktów. Przed ostatnią odsłoną podopieczni Mariusza Zamirskiego byli o pięć punktów bliżej do zwycięstwa (57:52).

Piętnaście sekund później było już 57:55, kiedy na rzut z dystansu zdecydował się Jakub Lewandowski i UMKS uwierzył, że może jeszcze powalczyć o dwa punkty. Na ich nieszczęście serią siedmiu punktów z rzędu popisał się Bartosz Bal i w 34. minucie wyprowadził swój zespół na prowadzenie 64:57. Polonia była blisko zwycięstwa, ale w końcówce popełniała błędy. Najpierw w 38. minucie po rzucie Łukasza Fąfary przewaga gości stopniała do czterech oczek, a na 20 sekund przed końcem po rzucie z dystansu Piotra Osiakowskiego do dwóch (71:73). Na więcej już podopiecznych Rafała Gila nie było stać i po raz czternasty w tym sezonie musieli pogodzić się z porażką.

Najskuteczniejszym zawodnikiem spotkania był silny skrzydłowy UMKS-u – Rafał Król, autor 18 punktów. Dla Polonii 13 punktów zdobył Tomasz Zabłocki.

Źródło: sportowefakty.pl