I liga - 10 kolejka

Dodaj do:
75: 93
BUDIMPEX-POLONIA Przemyśl
(25:18; 15:28; 14:21; 21:26) AZS Radex Szczecin

Statystyki spotkania na stronie pzkosz.pl

Znów dała o sobie znać nieprzewidywalna dyspozycja podkarpackiego zespołu. Po ostatnich triumfach podopieczni Mariusza Zamirskiego nie sprostali Akademikom i skapitulowali przed własną publicznością.

Gospodarze w miarę poprawnie zaprezentowali się tylko w pierwszej kwarcie. Wówczas za sprawą Dariusza Wyki oraz Grzegorza Kukiełki szybko objęli dość wysokie prowadzenie 15:4 i raczej nikt nie przypuszczał, że potem scenariusz potoczy się zupełnie inaczej.

Jednak z biegiem czasu "Przemyskie Niedźwiadki" zaczęły gasnąć. Jeszcze pod koniec tej "ćwiartki" duet Łukasz Pacocha - Łukasz Biela rozpoczął pościg, który poskutkował odrobieniem dużej części strat.

Te wydarzenia wyraźnie napędziły AZS. Pięć minut przed finiszem połowy po żmudnych dążeniach przejął on inicjatywę i wcale nie zamierzał na tym poprzestawać. Wspomnianych wcześniej dwóch graczy mocno wspierał Tomasz Balcerek, którego poloniści nie potrafili powstrzymać. Opiekun miejscowych oczywiście próbował zareagować, wziął nawet czas, by wstrząsnąć swoimi koszykarzami, ale na niewiele się to zdało, gdyż długą przerwę spędzili oni ze stratą sześciu "oczek".

Po ponownym wyjściu na parkiet ich obraz był jeszcze gorszy. Przemyślanie wyraźnie odstawali właściwie w każdym elemencie tej dyscypliny, zwłaszcza w obronie i sprawiali wrażenie jakby nie mieli żadnego celu. W ofensywie zaś próżno było szukać popisów dotychczasowych liderów. Jedynie momentami Kukiełka oraz również wymieniany wcześniej Wyka przedzierali się przez defensywę szczecinian, ale generalnie nie wystarczało to choćby do prowadzenia wyrównanej rywalizacji. Zresztą wynik 54:67, jaki widniał na tablicy świetlnej przed decydującą batalią mówił sam za siebie.

Ostatnia odsłona okazała się jedynie formalnością. Goście pewnie zmierzali po swoje i nie notowali żadnych przestojów. Pozytywną kartę zapisali Maciej Raczyński do spółki z Adamem Linowskim, którzy okazali się być skutecznymi egzekutorami. W nadsańskim kolektywie niby dało się zaobserwować jakieś próby zrywów, z tym że nie przyniosły one żadnych wymiernych korzyści. Efektem tego komplet punktów pojechał do odległego Szczecina.

Źródło sportowefakty.pl

Kliknij w zdjęcie aby powiększyć